Za oknem biało. Nie, nie mamy śniegu, mamy mgłę. I to taką, że nie wiem czy trafię do furtki. Zaopatrzyłam Sandrę w nowy fotelik do samochodu, pomarańczowy kombinezon i buty na śnieg. Możemy jechać w góry. Co prawda rezerwację mamy dopiero na Sylwestra, ale przezorny zawsze przygotowany. A Emma od dwóch dni codziennie rano smaruje się bengajem, chyba też się szykuje w góry. Nienawidzę bengaja, próbuję zwalczyć go zapachem kawy, ale przegrywam. Może ktoś zna sposób na zabicie bengaja?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz