wtorek, 16 lipca 2013

07/16/2013

Nie śpimy od 4.30. Noc w noc prawie. Tak się objawia stres. Jeśli schudnę jeszcze dwa kilogramy to chyba zniknę. Gula w gardle, kamień w żołądku. Bez sensu. Na pozór, bo gdzieś, coś mi mówi, że to ma sens, wszystko co się dzieje ma sens, muszę w to wierzyć...
...ale
Czy prawda może być tak okrutna, że lepiej jej nie poznawać, prawda o samym sobie, o naturze człowieka, czy jesteśmy tylko dzikimi zwierzętami? Czy jednak potrafimy kochać, współczuć i tworzyć? Czy panowanie nad instynktami jest esencją człowieczeństwa? Czy cierpienie jest imperatywem do zrozumienia istoty bycia człowiekiem? Nie wiem. Czy potrafię działać w imię wyższych idei? i co to kurwa są wyższe idee, bo chyba naprawdę się pogubiłam. I chciałabym się odnaleźć, ale boję się, że to co odkryję może kosztować szczęście kilku osób i zniszczyć naprawdę wiele. I nie wiem co robić. Czy szukać odpowiedzi, czy dać spokój. A jeśli dam spokój, to czy znowu nie zacznę kręcić się w kółko? Nie wiem.

piątek, 12 lipca 2013

07/12/2013

Huśtawka, albo raczej trampolina, nie wiem, raz w górę raz w dół, wszystko mnie boli, nie mogę jeść. Podobno jesteśmy tym co jemy, jeśli tak, to jestem bananem i kawą, bo na nic innego nie mogę patrzeć. Moja głowa waży chyba sześćset kilogramów, a gałki oczne za chwilę mi wypadną. Czuję się wyprana i nie wiem w którym kierunku powinnam dalej iść, nie wiem. Czy moja intuicja mi coś podpowiada? Czy mam jeszcze intuicję?

Lekarz powiedział, że Sandry kaszel to nic takiego, bo wszystkie dzieci kaszlą, podobno, dostała syrop jak zwykle i poszła do przedszkola. Dobrze.

Muszę czymś zająć głowę. Puzzle byłyby dobre. Zaczynam wariować.
http://www.youtube.com/watch?v=Rxa-UEeddC8
'Halo, halo, czy ktokolwiek zauważył, że zagubiłem się i teraz wiem że najgorsza jest ucieczka gdy ktoś mi schował cel...'

czwartek, 11 lipca 2013

07/11/2013

Spałam ponad 9 godzin, bez prochów, bez alkoholu, tak po prostu. Pozorny spokój, tylko czemu nie mam siły się podnieść? I te dziwne sny... Nic nie rozumiem, nie chcę rozumieć. Sandra kaszle. Musimy pójść do lekarza.

Pamiętacie jak w szkole staliście przy tablicy wezwani do odpowiedzi, w głowie pustka, a nauczyciel bez litości zadawał kolejne pytania? Ja pamiętam, piątkowa uczennica, a marzyłam żeby mi postawiła dwóję, tylko niech to się wreszcie skończy. No więc dostałam dwóję, z biologii, za to że nie znałam cyklu rozrodczego tasiemca.
Teraz też dostałam dwóję, ale przynajmniej już mogę wrócić na miejsce.

środa, 10 lipca 2013

07/10/2013

Nigdy nie rozumiałam samobójców. Wydawało mi się, że przecież nie ma sytuacji bez wyjścia. A jednak są. Czuję się tak źle, że wolałabym dziś, żeby mnie nie było, w ogóle. Jestem potwornie głupia i naiwna. Nie chce mi się gadać.

Tak napisała kiedyś Kudłata, a ja to dziś przytaczam: "Zaufanie, w ostatecznym bilansie, to nic innego, jak metafizyczna, bezpodstawna, ślepa wiara w coś lub kogoś; idiotyczne przekonanie, że możemy w kimś pokładać nadzieje… związane z … (tu wpisać dowolne, według gustu i zapotrzebowania)." 


07/10/2013

Każdego można złamać. Jak kijek. Jestem kijkiem dziś. Suchym patykiem.

wtorek, 9 lipca 2013

07/09/2013

Czuję się, jak nastolatka złapana na piciu wódki. W lesie z paczką fajek. Wódki, której tak naprawdę nie piłam, bo nie lubię. No i przyszło tsunami. Wyrzuciło na brzeg wszystkie brudy, bo każdy ma coś za uszami, nawet jeśli mu się wydaje, że wie gdzie jest granica, to gówno prawda. No i tak albo będzie dobrze albo nie.  Na razie stąpamy po bardzo kruchym lodzie. I teraz tak, albo lód stopnieje i wpadniemy do ciepłej i przyjemnej wody, albo woda zamarznie i dalej będziemy iść po lodzie. Metafora jak ze stwora.

PS. Taras przecieka, jak cholera, kurwa mać!

piątek, 5 lipca 2013

07/05/2013

Oszukujemy się... siebie, bliskich, dalekich... bo tak jest lepiej? wygodniej? ładniej? On, ja, ona, oni, wszyscy. Nie mogę przestać. Nie chcę przestać.
Nie rozumiem, jak można się komuś wryć w podświadomość tak bardzo, żeby wciąż powracać, a tego akurat nie chcę, świadomie nie chcę... bo przecież lubię mieć kontrolę.